Byłam na wczorajszej konferencji o pornografii, na której występowała też pani Bogna  i mam nadal wątpliwości jak rozmawiać z młodzieżą. Może jestem pruderyjna, ale wydaje mi się, że dokładne opisywanie wyglądu genitaliów nastolatkom raczej pobudzi ich ciekawość, zamiast odciągnąć od tematu.

Nauczycielka z liceum

To jest temat rzeka. Opracowujemy scenariusz na lekcję wychowawczą, pojawi się tu niedługo.

Porady na szybko:

- pamiętajmy, że problemem nie jest tylko nierealistyczny obraz seksu ciała człowieka w pornografii. Gdyby to był jedyny problem (czysto poznawczy), wystarczyłoby młodzieży pokazać kawałek filmu pornograficznego, a potem szereg zdjęć prawdziwych genitaliów i problem rozwiązany.

- problemem zasadniczym jest to, że pornografia ma niszczący wpływ na poziomie funkcjonowania mózgu - upośledza układ nagrody człowieka, uzależnia, a w rezultacie trwale uszkadza też funkcjonowanie części mózgu odpowiedzialnej za samokontrolę i racjonalne myślenia.

Dlatego komunikacja z młodzieżą powinna być nastawiona na:

- uświadomienie uzależniającego potencjału pornografii,

- pokazanie konkretnych działań, jakie nastolatek może podjąć, by chronić się przed pornografią i by umiał zareagować racjonalnie gdy na nią się przypadkiem natknie

- przypominaniu o właściwym miejscu seksu - jako wzmacniającego wieź w kochającej się parze

Dlatego zależy unikać komunikatów, które pobudzałyby młodzież seksualnie, oraz rozbudzały ciekawość, by sprawdzić, czy pornografia naprawdę jest pełna tych rzeczy, o których mówi wychowawca.

Sprawy te da się omówić, bez odwoływania do ginekologicznych szczegółów. Inaczej godzina wychowawcza zmieni nam się w skecz z Monty Phytona "Lekcja wychowania seksualnego".