Alarm przeciwpożarowy. Czy to tylko strata czasu, czy coś przydatnego?

Jeżeli kiedyś uczestniczyłeś w ćwiczeniach przeciwpożarowych to wiesz, że zawsze znajdzie się ktoś, kto „musi wrócić jeszcze po...”, tarasuje drogę i przepycha się z powrotem, ktoś kto zaszyje się w ubikacji udając, że nic nie słyszał.

Znajdą się też oczywiście ludzie, którzy nawet nie wiedzą gdzie jest wyjście ewakuacyjne.

W rezultacie okazuje się, że gdyby to był prawdziwy pożar, to połowa ludzi by spłonęła. Możesz myśleć: gdyby to był prawdziwy pożar, to wszyscy by się zmobilizowali i bezpiecznie ewakuowali. No nie. Byłoby to samo, tylko część ludzi by jeszcze spanikowała, pogłębiając chaos.

Dlatego ćwiczenia przeciwpożarowe są ważne – dzięki nim wiesz, czego się spodziewać, zauważasz czego jeszcze nie wiesz jeśli chodzi o ratowanie się, zauważasz, czy nie masz tendencji do lekceważenia sygnałów alarmowych i udawania, że wszystko jest OK. Dzięki takim ćwiczeniom nabywasz pewności siebie – wiesz, co robić w razie niebezpieczeństwa.

Dlatego warto przygotować się nie tylko na pożar budynku, ale pożar emocji. Dr Monica Breaux, psychoterapeutka poleca następującą praktykę:

Napisz do siebie liścik, który odczytasz w trudnej sytuacji, czyli gdy weźmie Cię chęć na obejrzenie pornografii.

Co powinno być w liście?

Coś, co czujesz, że może odwrócić Twoją uwagę i przeszkodzić w poddaniu się impulsowi. Napisz sobie o czym masz myśleć, napisz też instrukcję – co możesz zrobić w zamian. Powiedz sobie, jaką osobą chcesz się stać. To musi być Twój pomysł. Gdy ktoś nam daje rady to instynktownie nawet je odrzucamy, bo nie są nasze. Sobie jednak nie odmówisz prawda?

List ten warto zacząć od znaku STOP i hasła: „Zatrzymaj się!”

Stop, zatrzymaj się.

Potrafię powiedzieć: nie. Mam wybór. Zrobię teraz kilka głębokich oddechów i wypiję szklankę wody. Jak dobrze zatrzymać się w porę! Nie chcę być niewolnikiem, chcę być człowiekiem wolnym.

Wezmę teraz listę różnych przyjemnych i wartościowych rzeczy, które mogę robić, by odpocząć, miło spędzić czas i wybiorę którąś. Jeżeli nadal mnie będzie męczyć chęć na porno, pójdę na spacer i zadzwonię do przyjaciela, by mi dodał otuchy.

Jestem z siebie dumny, udało mi się!”

List noś ze sobą i czytaj w trudnej sytuacji. Jeśli nie pomógł – zmień go, napisz na nowo. Zresztą, jak za bardzo ci się on zniszczy lub „opatrzy”, możesz napisać kolejną jego wersję. Zrób też sobie „alarm przeciwpożarowy” - czyli z początku wyjmuj kilka nawet razy dziennie i odczytuj „na próbę”, tak by wyrobić w sobie nawyk. Celem tej praktyki jest zapewnienie, by w trudnej sytuacji rzeczywiście od razu sięgnąć po list, zamiast poddać się impulsowi.

Samokontrola jest możliwa!